lut 5

II Extreme Prawniczy – Ekwador 2014 – Video relacja

II Extreme Prawniczy – Ekwador 2014 – Video relacja

[fot. Cotopaxi (5897 m.n.p.m)]

W połowie sierpnia 2014 roku wystartował II Extreme Prawniczy. Celem [statutowym] było zdobycie dwóch andyjskich gór ­ jednego z najbardziej aktywnych wulkanów świata, Cotopaxi (5897 m.n.p.m) i najwyższego szczytu Ekwadoru, Chimborazo (6300 m.n.p.m).

Quito, druga najwyżej położona stolica na świecie, przywitało nas trzęsieniem ziemi, nie najlepszym ekwadorskim jedzeniem i jet lagiem spowodowanym kilkugodzinnym przesunięciem czasu. Zrehabilitowało się malowniczym położeniem w andyjskiej dolinie u stóp wulkanu Pichincha i bliskością równika ­ kto chciał mógł zaobserwować fascynujące eksperymenty fizyczne (tj. naocznie przekonać się, że na jednej półkuli spływająca woda wiruje w odwrotną stronę niż na drugiej, a na środku nie wiruje w ogóle).

Aklimatyzacja przygotowująca do właściwiej akcji górskiej odbyła się podczas zdobycia dwóch szczytów. Pierwszy, Pasochoa, wymagał podejścia w zwałach klejącego się do wszystkiego ­ systematycznie oblepiającego człowieka i dźwigany przez niego ekwipunek ­ szarego pyłu. Pichincha, stratowulkan wznoszący się na wysokość niemalże równej najwyższej górze Europy, zmęczył nas dużym przewyższeniem. Warto było jednak wejść na górę by być „wyżej niż kondory”, które krążyły dookoła nas.

Quito opuściliśmy uzbrojeni w wypożyczony, brakujący sprzęt i w waleczne nastroje. W schronisku, u podnóża Cotopaxi, odbyło się krótkie szkolenie uzupełniające naszą wiedzę z zakresu poruszania się w rakach i posługiwania czekanem. Nauczeni jak należy zareagować, gdy w panice człowiek zsuwa się ze stromo nachylonego stoku, podzieliśmy się na kilkuosobowe grupy. Szczyt atakowaliśmy w towarzystwie lokalnych przewodników, z asekuracja lotną. Pierwsi śmiałkowie po krótkim [dwu/ trzy godzinnym] odpoczynku ruszyli w górę około godziny 22. Całość akacji zakończyła się grubo po południu, już następnego dnia. Ci, którym udało się wejść na szczyt, mogli podziwiać przepiękny krater wulkanu w dość przyjemnych warunkach pogodowych. Chimborazo zaatakowaliśmy niedługo później, po jednodniowej regeneracji w ekwadorskich termach. Wciąż zmęczeni i w nerwowych nastrojach, wyruszyliśmy o 20, by po godzinnym podjeździe znaleźć się u stóp wulkanu. Na atak zdecydowało się 12 osób. Trzyosobowe teamy mozolnie pięły się do góry, wśród trudnego lodowego krajobrazu starając się pokonać słabość i chorobę wysokościową, tak aby na szczycie stanąć przed 8 rano (zanim słońce uczyni stąpanie po kruchym lodzie zbyt niebezpiecznym). Wierzchołek Chimborazo, płaski i rozległy, nie zachwycał, za to satysfakcja ze stanięcia na szczycie najbardziej odległym od środka Ziemi, była gigantyczna. Droga w dół wymagała nadludzkiego wysiłku, za to zejście prosto na kolację, możliwość przespania kilkunastu kolejnych godzin i perspektywa rozpoczęcia części rekreacyjnej wyjazdu, były satysfakcjonującą nagrodą za cały włożony w akcję górską trud.

Pozostały czas spędziliśmy odpoczywając na plażach Pacyfiku. Znalazło się jednak trochę entuzjazmu i dla innych atrakcji jak muzeum kapeluszy panamskich (to takie, które zwykł nosić Al Capone) w Cuenece, czy położony na wyspie Isla de la Plata rezerwat przyrody (można się tam było pooootknąć o gigantyczne żółwie, niebieskonogie głuptaki, a płynąc łodziami motorowymi poobserwować wieloryby).

Kiedy, wraz z nadejściem września, zakończył się II Extreme Prawniczy, opuszczaliśmy Ekwador usatysfakcjonowani i pełni najróżniejszych pomysłów na kolejne „extremy”…..

- Zarząd ZPP Oddział we Wrocławiu